Nie gra, więc pisze. Szmal na Euroblogu

Wpisy

  • poniedziałek, 26 marca 2012
    • Trzeba przełknąć tę pigułkę

      Mój komentarz po Słowenii. Oto moja rozmowa w Koprze z dziennikarzem "Gazety Wyborczej" w Kielcach.

       

      koper

       

      Paweł Matys, GW Kielce: Dlaczego przegraliście ze Słoweńcami?

      Ja: - Trudno to racjonalnie wytłumaczyć, ale byliśmy po prostu słabsi, zwłaszcza teraz na Słowenii. Grali spokojnie, bez nerwów, mimo że w drugiej połowie przegrywali już trzema golami. Byli pewni swego, patrząc na nich widziałem, że doskonale wiedzą, co robią.

       

      W odróżnieniu od was. Prowadzicie trzema golami w 40. minucie, wydaje się, że awans jest w zasięgu ręki aż tu nagle zaczynają się dziać dziwne rzeczy w waszej grze. Zresztą tydzień temu w Kielcach też nagle stanęliście.

      - W Kielcach wygraliśmy tylko jedną bramką, a mogliśmy zdecydowanie wyżej, gdyby nie feralna końcówka pierwszej połowy. I jechalibyśmy tu do Słowenii może nie z innym nastawieniem, ale na pewno z większym spokojem. Wiedzieliśmy, że w Koprze będzie trudno, nikt nie liczył na łatwe zwycięstwo. A gospodarze w końcówce zachowali się bardzo dobrze, szanowali każdą akcję, każdą bramkę.

       

      Gorąco było w szatni?

      - Każdy ma jakieś emocje, jeden może głośno coś mówić, przeklinać, kto inny kopać w ścianę lub zwyczajnie siedzieć cicho, ale nic nie pomoże. Musimy przełknąć jak najszybciej tę gorzką pigułkę.

       

      Przychodziłeś do Kielc z olbrzymimi nadziejami. Co teraz czujesz?

      - Jestem bardzo zdenerwowany. Nie było przecież takiej sytuacji na Słowenii, że przyjeżdżamy, przegrywamy od początku do końca kilkoma bramkami, jesteśmy zdecydowanie słabsi i nie mamy szans. Tymczasem do 45. minuty wszystko wskazywało, że będziemy w ćwierćfinale Ligi Mistrzów. I nagle przez ostatni kwadrans tracimy tak naprawdę naszą półroczną klasę, którą sobie wyrobiliśmy dobrymi występami w całej Europie.

       

      A może to zbytnia pewność siebie? Chcieliście wylosować Słoweńców i ich wylosowaliście.

      - Do każdego rywala podchodzę z olbrzymim respektem. Pamiętasz pewnie zresztą, jak rozmawialiśmy przed tym dwumeczem. Mówiłem, że to nie będą łatwe zawody. Tym bardziej, że Słoweńcy są bardzo zgrani, w pokazali to w obu meczach. A tak naprawdę to przegraliśmy ten awans w Kielcach. Dodaliśmy skrzydeł rywalom.

       

      Bardzo jesteś zły na kolegów za postawę w obronie w Słowenii? Kilka razy widziałem, że z wściekłością reagowałeś po straconych bramkach.

      - Z reguły jestem bardzo impulsywny i tak reaguję na parkiecie. Trudno mi powiedzieć, czy było dużo błędów w defensywie, tak naprawdę będę mądrzejszy po analizie wideo.

       

      Czy odpadnięcie z Ligi Mistrzów, które jest dla was olbrzymim rozczarowaniem, może źle wpłynąć na postawę w końcówce sezonu?

      - 1/8 finału Ligi Mistrzów to bardzo dużo dla tej drużyny. Tym bardziej po ubiegłorocznym fatalnym sezonie. Po przegranym mistrzostwie Polski nikt się nie spodziewał, że będziemy grali w Champions League. Udało się wygrać dziką kartę, potem wyjść z bardzo ciężkiej grupy. Tak naprawdę już zrobiliśmy bardzo dużo. Mam nadzieję, że tych negatywnych emocji, które są w nas po odpadnięciu z Koprem, nie zabierzemy ze sobą dalej. Czeka nas bowiem finałowy turniej o Puchar Polski i walka o odzyskanie mistrzostwa kraju.

       

      Kto wygra Ligę Mistrzów?

      - Bardzo mocny jest THW Kiel, gra niesamowitą piłkę. To w Niemcach widzę głównego faworyta. Bardzo dobrze prezentuje się też Atletico Madryt. Jeśli oba zespoły nie trafią na siebie w półfinale, to myślę, że zagrają w finale.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (16) Pokaż komentarze do wpisu „Trzeba przełknąć tę pigułkę”
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      slawomir.szmal
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 26 marca 2012 16:09
  • środa, 29 lutego 2012
    • Będę tu jeszcze wracał

      Wracam do Was :)) Nie obiecuję wiele, ale... Swoje przemyślenia odnośnie do piłki ręcznej (i nie tylko) będę starał się spisywać ponownie mniej więcej dwa razy w miesiącu, a potem kto wie może częściej...
      Na dobry początek, w nawiązaniu do obietnic odpowiadam na sporą część pytań, które znalazły się w komentarzach do wcześniejszych wpisów na blogu podczas mistrzostw Europy.

      No to zaczynamy:

      bobcio_gkborucek: Czy ma pan formę na eliminacje do IO 2012?

      To jest trudne pytanie, gdyż jak wiecie, jestem świeżo po kontuzji. Najważniejsze, że kolano mi nie przeszkadza. Jestem z tego bardzo zadowolony. Formę jednak trzeba wytrenować i wykazać się w meczach. Ja ciężko pracuję i mam nadzieję, że wrócę do wysokiej dyspozycji i znajdę się w składzie na tę niezwykle ważną dla nas wszystkich imprezę. Musimy bowiem wywalczyć ten awans na igrzyska olimpijskie.

      kasia67: Czy po zakończeniu kariery zawodniczej chce pan zająć się trenowaniem innych?
      – Na razie bardzo mi zależy na ukończeniu szkoły – staram się właśnie zostać trenerem. Papiery robię w Wyższej Szkole Trenerskiej w Warszawie, jestem na drugim roku. Serdecznie zapraszamy nowych studentów :)). W mojej głowie są plany pracy, ale głównie z dziećmi i młodzieżą, bo to mi daje największą frajdę.

      mlekolakk493: Z kim mieszka pan zazwyczaj na zgrupowaniach kadry i na mistrzostwach?
      – Najczęściej z Grześkiem Tkaczykiem i Karolem Bieleckim. A w klubie na wyjazdach z Thorirem Olafssonem. Z Grześkiem znam się najlepiej – jak miałem 18-19 lat, pojawiłem się w Warszawiance i tam go poznałem. Potem kilka lat graliśmy razem w Warszawie, reprezentacji oraz w niemieckim Rhein-Neckar Löwen. I zawsze byliśmy razem w pokoju.

      jonek95: Czy wie pan, który z reprezentantów Polski nie umie wkrętki?
      – Wiem, ale nie powiem :))))))))))))))))))))))))))))))))))))))) Nie ma mowy!!

      szeryf1986: Jak się pan zapatruje na powrót Karola Bieleckiego i Krzysztofa Lijewskiego do ligi polskiej?
      – Na pewno to dla klubu bardzo wielkie wzmocnienie. Wystarczy spojrzeć na ich nazwiska i na to, co zdobyli już w swojej karierze. To są mocne marki. Krzysio jest zawodnikiem kompletnym, świetnie gra zarówno w obronie, jak i ataku. W Kielcach zapowiada się bardzo dobra rywalizacja z Denisem Bunticiem. A jeśli chce się grać na dobrym poziomie w Lidze Mistrzów, to konkurencja jest niezbędna, będzie tylko służyć lepszej grze.


      A Bieleckiego chciałaby mieć w swoich szeregach także każda drużyna w Europie. Będzie walczył o miejsce z „Dzidziusiem”. Michał jest w tym momencie gościem, który rozgrywa rewelacyjne mecze. Jak znam Karola, to całym sercem będzie z naszą drużyną, będzie wkładał wiele pracy w treningi – i to będzie też nasze wzmocnienie. On przecież bardzo miło wspomina Kielce i zawsze chętnie tu przyjeżdża.

      szeryf1986: Gdyby pan miał możliwość wyboru... Kielce, HSV Hamburg lub THW Kiel, toby Pan wybrał... I dlaczego?
      – Jestem w Kielcach, ale na pewno marzeniem większości chłopaków grających w piłkę ręczną, na pewno moim, było założenie koszulki Barcelony albo Kielu. Być może za jakiś czas Vive Targi Kielce stworzy sobie taką markę, że dzieciaki będą chciały zakładać właśnie kieleckie barwy. Prezes Bertus Servaas robi wszystko, by ta marka była wiele warta. Oczywiście jeślibym teraz dostał ofertę z Kielu czy Barcelony, tobym ją na pewno przemyślał ( śmiech ).

      eoro: Czy uważa pan, że Polska jest gotowa na organizację imprezy pokroju ME/MŚ w piłce ręcznej?
      – Na pewno mamy obiekty, na których można rozgrywać takie mecze, więc czemu nie? Przez całą karierę marzy się zawodnikowi, by taką imprezę rozegrać właśnie w swoim kraju. Zawsze publiczność jest za tobą i ma się większe szanse na zdobycie medalu. Moim zdaniem powinniśmy taką imprezę zorganizować jak najszybciej, zrobić wszystko, by doszła do skutku. Przysłużyłaby się ona popularyzacji dyscypliny.

      pinezka3: A jeśli chodzi o siatkówkę, to jakiej drużynie pan kibicuje (oczywiście nie licząc reprezentacji)? Zaksie?
      – Dokładnie, Zaksie Kędzierzyn, bo jestem z Opolszczyzny. To mnie do czegoś zobowiązuje. Podoba mi się też kontynuacja i praca trenera Krzysztofa Stelmacha. Widzę, jak wypowiada się w mediach, nawet jak rozmawia z zawodnikami na przerwach na żądanie. Ma świetne podejście.

      bobcio_gkborucek: Zażywa pan tabakę?
      – Nie. Staram się prowadzić bardzo sportowy tryb życia i nie stosować jakichkolwiek używek.

      visca el Barca: Jaka jest pana ulubiona gra komputerowa?
      – Niestety, nie mam na to czasu. Nie gram w żadną, bo w wolnych chwilach zajmuję się dzieckiem, domem lub oczywiście... oglądam mecze piłki ręcznej. Taka choroba zawodowa :)).

      kocham asysty: Jakie oprócz Barcelony lubi pan europejskie kluby piłki nożnej? I komu pan kibicuje w Polsce?
      – Lubiłem oglądać ligę angielską, ale to było dawno temu. Teraz patrzę tylko na szczypiorniaka. A co do polskiej ligi, to nawet nie wiem, kto jest na którym miejscu w tabeli, bo nie interesuję się tym. A w Europie – jak już wiecie – lubię oglądać Barcelonę, jej styl jest wyśmienity.

      legolasen: Czy uważa pan, że w tej chwili polskiej reprezentacji potrzeba więcej młodej krwi, czy starych wyjadaczy?
      – To pytanie powinno trafić do Bogdana Wenty. Najlepsza zawsze jest mieszanka. Młody zawodnik zawsze chce być lepszy od tego starszego. W tym momencie – patrząc na ostatnie mistrzostwa Europy – świetnie wprowadziło się dwóch zawodników: Kamil Syprzak i Robert Orzechowski. Ten pierwszy zagrał rewelacyjnie, Orzechowski też zdobył ważne bramki z Danią. Z każdą imprezą będzie kolejna szansa dla młodych. Puka do drzwi kadry np. Paweł Paczkowski z Orlen Wisły Płock. Fajny chłopak, dobra lewa ręka, olbrzymi talent. Widać, że w klubie robi postępy, i oby tak dalej!

      kibicpolski0: Chciałby pan, aby pana syn poszedł w pana ślady? Jeśli tak, to wolałby pan, by grał w polu czy bronił?
      – My z żoną powiedzieliśmy sobie, że nie będziemy tworzyć mu ciśnienia, ukierunkowywać do piłki ręcznej. Chcemy, by sam podejmował decyzje, i jak do tej pory to się udaje. Choć uczęszcza do szkoły w Bilczy, a tam – tak się złożyło – są zajęcia piłki ręcznej; prowadzi je były kielecki zawodnik Paweł Sieczka. Powiem szczerze, że piłka ręczna to fajna przygoda, tylko by uprawiać tę dyscyplinę sportu, trzeba ją kochać. Nie jest to bowiem łatwy kawałek chleba. Jeśli mój syn wybierze tę drogę, to nie chciałbym na pewno, by stał w bramce, niech gra w polu.

      nastka95: Ostatnio Karol Bielecki przyznał, że bardzo chce wrócić do kraju, by naprawić parę rzeczy związanych z piłką ręczną. Co pan o tym sądzi?
      – Karol zawsze przy kawce mówił, że bardzo mu zależy na rozwoju piłki ręcznej w Polsce. Wiadomo, że większość z nas po zakończeniu kariery pozostanie przy tym sporcie. I dlatego ja wraz z kolegami z parkietu chcemy powalczyć, by w całym kraju ta dyscyplina była tak popularna jak w Kielcach. Sporo dzieciaków nudzi się w domach, siedzi przed komputerem, a przecież chyba nikogo nie trzeba przekonywać, że lepiej pobiegać z piłką po boisku. Trzeba ich tylko do tego zachęcić.

      krystajlo: Co by pan czuł, jakby trener Wenta został zwolniony i zastąpiony jakimś innym trenerem z innego kraju?
      – Trudne pytanie... Co bym czuł...? Wiadomo, że okres z Bogdanem to olbrzymie sukcesy, wicemistrzostwo świata. Na pewno byłaby to przykra informacja... Ale ta zmiana na pewno kiedyś nastąpi i będziemy musieli się z nią pogodzić. Mam tylko nadzieję, że przyniesie ona pozytywne skutki dla naszej drużyny i dyscypliny.

      matrix138: Balić był strasznie wkurzony po Euro. Powiedział, że może mistrzostwo od razu przyznać gospodarzom. Może działacze naprawdę powinni się tym zająć, skoro wszyscy wypowiadają się w podobnym tonie?
      – Zawsze tak było, że gospodarzom pomagają ściany. To jest na pewno przykre z naszego punktu widzenia, bo nigdy takiej imprezy nie organizowaliśmy. Pomocy ze strony sędziów nie otrzymaliśmy, a jest ona często bardzo potrzebna. Przypomnijmy sobie ostatnie Euro – zabrakło nam naprawdę niewiele, by grać w półfinale. Dwa czy trzy inne gwizdki sędziów wystarczyłyby pewnie, by znaleźć się w najlepszej czwórce... Mówię o jednym meczu, a wiadomo, co się dzieje, jak sędziowie nieco ci pomagają przez całą imprezę. W dodatku na tak wyrównanym poziomie. Oglądałem ostatnio z kolegą mecz siatkówki i zastanawiałem się, czy dobrym rozwiązaniem nie byłoby wprowadzenie do piłki ręcznej challenge’u. Ale wtedy mecze piłki ręcznej trwałyby dwie czy trzy godziny. Poza tym są takie sytuacje, które nawet na wideo można by oceniać w dwojaki sposób... Moim zdaniem władze światowe szczypiorniaka powinny wprowadzić kontrolę podstawowych rzeczy – kroków, tego, czy piłka przekroczyła linię bramkową – i ustalić granice posiadania piłki podczas sygnalizowania przez sędziów gry pasywnej.

      samanta6664: Słyszał pan o projekcie Krzysztofa Ignaczaka: „Igłą Szyte”?
      – Słyszałem, fajna inicjatywa. Jeśli w piłce ręcznej byłoby zainteresowanie ludzi, to także trzeba się otwierać, by kibice poznawali zawodników. To również służy reklamie dyscypliny. A Ignaczak to wielki gaduła, więc na pewno mu to pasowało ( śmiech ). On chyba ma nowe zajęcie po zakończeniu kariery sportowej.

       

      Do następnego razu!!!!!!!!!!!!

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (14) Pokaż komentarze do wpisu „Będę tu jeszcze wracał”
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      slawomir.szmal
      Czas publikacji:
      środa, 29 lutego 2012 17:33
  • niedziela, 29 stycznia 2012
    • Bałem się tego :) O Duńczyków, o... bloga

      I po mistrzostwach!

      Ogólnie to musimy być zadowoleni, że Duńczycy - tak jak to dobrze powiedział w studiu telewizyjnym Kamil Syprzak - w ramach "podziękowań" za awans do półfinału zrobili nam taki fajny prezent i ograli Serbów.

      Przyznaję szczerze, że nie za bardzo wierzyłem, że są w stanie ograć gospodarzy w finale. Przede wszystkim dlatego, że rozmawiałem wiele razy z chłopakami z kadry i to, co się działo na tej hali w Belgradzie to było coś niesamowitego. PRAWDZIWY KOCIOŁ.

      Czapki z głów przed Duńczykami bo naprawdę rzadko kto potrafiłby tak zagrać i wygrać mając przeciw sobie:

      1) KIBICÓW

      2) SĘDZIÓW

      3) TAK DOBRĄ DRUŻYNĘ.

      Jestem naprawdę mile zaskoczony...

      Nie było okazji złożyć gratulacji naszym medalistom z Vive. Nie przeszkadzałem im, siedziałem przed telewizorem i spokojnie analizowałem wszystko :))

      Rastko Stojković

       

      Przed kwietniowymi kwalifikacjami o igrzyska nie będę składał żadnych deklaracji. NIE DAM SIĘ NAMÓWIĆ :) :) :) Powiem tylko, że tam w Hiszpanii jesteśmy w stanie wygrać z Serbami, choć to naprawde bardzo dobry przeciwnik. Mam nadzieję też, że mecze będą bardzo dobre i życzę sobie żeby sędziowie nie stawiali kropki nad i. Bo najważniejsze jest, żeby dwie najlepsze drużyny pojechały na olimpiadę.

       

      I na koniec jeszcze wielkie podziękowania za czytanie mojego bloga. PRZYZNAJĘ, ŻE BARDZO SIĘ TEGO BAŁEM :) Przede wszystkim z uwagi na brak czasu, ale z drugiej strony także w trosce o "powodzenie". Ale jak widziałem było z nim całkiem dobrze. SUPER DOŚWIADCZENIE!!!!

      Dlatego też zapowiadam, że jeszcze wrócę przynajmniej raz. W niedługim czasie postaram się odpowiedzieć na jak najwięcej pytań, które znalazły się w komentarzach do wpisów. Tak w ramach podziękowań. Jeszcze raz dzięki!

      Miłego wieczoru, do zobaczenia!!!!

      Sławomir Szmal

       

      * * *

      JAK POWSTAJE TEN BLOG:

      Sławomir Szmal co wieczór dyktuje kieleckiej redakcji Sport.pl swoje wpisy. Nie zmieniamy ich treści, nic nie dopisujemy. Oczywiście ”Kasa” czyta Wasze komentarze i stara się do nich odnosić. Zapraszamy do dyskusji.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (30) Pokaż komentarze do wpisu „Bałem się tego :) O Duńczyków, o... bloga”
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      slawomir.szmal
      Czas publikacji:
      niedziela, 29 stycznia 2012 20:45
  • sobota, 28 stycznia 2012
    • Nie znam mojej ostatniej stacji

      Dziś jest taki troszkę wolniejszy dzień to udało się trochę posprzątać w domu, a to było takie gruntowniejsze sprzątanie :) Od razu mówię nie robię tego często, bo u sportowca z czasem jest ciężko. Ale tym razem żona mnie wykorzytała :))))))))))))))))))))))))))))) Po tym zrobiłem sobie chwilę wypoczynku i skusiłem się na program Wojciecha Cejrowskiego o podróżach. Bardzo lubię go pooglądać, tym bardziej, że podoba mi się jak to robi, jego sposób prowadzenia programu.

       

      Co do jutrzejszego finału mistrzostw to zgadzam się z moją żoną Anetą. By wygrać Duńczycy muszą zagrać po prostu mistrzostwo świata!! Tym bardziej jeśli najważniejszy mecz gra się na wyjeździe, a oni tak przecież mają... W takim wypadku zawsze przypomina mi się to, co mówił mój trener w Rhein-Neckar Loewen Jurij Szewcow musi bardzo dobrze zagrać obrona i równie dobrze bramkarz. Wtedy będą mieli szanse i może już być nawet nie ważne jak gwizdać będą sędziowie.

       

      Ciągle boję się jednak, że mistrzami mogą zostać Serbowie. A wszystko dlatego, że duże oddziaływanie może mieć hala i kibice. Tam jest ponad 20 tysięcy ludzi, z czego pewnie więcej niż 19 tys. będzie fanami gospodarzy. W takiej ilości to jest nieco przerażające... Oby to jednak było tylko to, oby nie doszli do tego jeszcze sędziowie. Tak mieli Chorwaci i oni tego nie wytrzymali nerwowo.

       

      W meczu o trzecie miejsce zwycięży Hiszpania. Byli moim faworytem, bardzo fajnie grali przez cały turniej. Szkoda, że wczoraj z Danią im się nie udało... Choć z drugiej strony w zespole chorwackim mam dwóch bardzo dobrych kolegów - Denisa Bunticia, z którym aktualnie gram w klubie i Ivana Cupicia, z którym grałem w Niemczech. Im tego brązowego medalu życzę, ale jakbym miał stawiać u bukmacherów to postawiłbym na Hiszpanię...

      Goran Sprem i Ivan Cupić

       

      Teraz tak jak zapowiedziałem wracam do pytań. Szeryf1986 (mam nadzieję, że to nie Marcin Lijewski :))))))))))))))))))))))) pytasz czy planuję zostać w Kielcach i co by było gdybym otrzymał propozycję z Płocka. Życie sportowca to nie jest taka sytuacja, że możesz być długi czas w jednym i tym samym miejscu, rzadko tak się zdarza. No chyba, że byłby to Kiel lub Barcelona:))))))))))))))) Uważam, że Kielce bardzo się w ostatnich latach rozwinęły w piłce ręcznej i do tego mają Bertusa Servaasa, który chce, żeby jeszcze się rozwijały - bardziej i bardziej. I przyznaję, że to bardzo fajne, dla takiego sportowca jak ja motywujące. Powiem tak na pewno do zakończenia umowy chcę zostać w Kielcach, a co po jej zakończeniu to naprawdę nie wiem. Zobaczymy jak będzie ze zdrowiem, z formą, ale szczerze powiem, że chciałbym grać dopóki piłka sprawia mi tyle frajdy. NA DZIŚ JEDNAK NIE ZNAM JESZCZE MOJEJ OSTATNIEJ STACJI....

       

      A co do Płocka to nie mam absolutnie żadnej urazy, przecież grałem tam rok. Kibice przyjęli mnie bardzo sympatycznie. Mam jednak drobne zastrzeżenie - mówi się tyle o tym, że publiczność w siatkówce czy piłce ręcznej jest inna niż ta piłkarska, więc życzyłbym sobie, żeby na halach nie było już tych wyzwisk. To nie jest dobre, dzieciaki się tego uczą. Ja też nie chciałbym, żeby mój syn to słyszał..

       

      Szczypior twoje pytanie o atmosferę w kadrze trochę zawiera sobie też odpowiedź. Nawet teraz specjalnie staram sobie przypomnieć jakieś sytuacje w tej naszej dużej rodzinie, kiedy były zgrzyty i było ich naprawdę bardzo, bardzo mało. Iskrzyło parę razy, ale to w momentach, gdy zdarzyła się jakaś ostrzejsza sytuacja na treningu, jakaś walka. Ale staraliśmy się takie sytuacje szybko załatwiać.

      Jasne, że jest tak, że 3-4 jest ze sobą bliżej, razem np. wychodzą na kawę, ale to dlatego, że oni po prostu ją lubią. Są też tacy, którzy wolą w tym samym czasie posedzieć w pokoju. Większość rzeczy robimy jednak razem i to jest fajne. Przypominam, że jeździmy na tę kadrę ładnych kilka lat i nie było tak, że ktoś nie chciał. A to jeż o czymś świadczy, prawda?

       

      Olu ja zacząłem uprawiać piłkę ręczną dosyć szybko, bo w wieku siedmiu lat. Pytasz o inspirację to pamiętam, że wiele, wiele lat temu oglądałem przez satelitę mecz THW Kiel. Jak zobaczyłem jaki to sport, jak wygląda to wszystko w tej wspaniałej hali to wsiąkłem :))

      Jeden z powodów to też to, że jestem z Zawadzkiego. U nas była tylko albo piłka nożna, albo tenis stołowy, albo właśnie ręczna. Do tenisa akurat nie miałem cierpliwości. W piłkę nożną bawiłem się jak każdy dzieciak, ale jak dla mnie to zdecydowanie za mało się działo :)))))))))))))))))))))))))) No i pada też w niej zdecydowanie za mało bramek :))))

      Znaczenie miało też oczywiście to, że mój wujek Andrzej Miętus był reprezentantem Polski, a moim trenerem po pierwszym roku był ojciec. POKOCHAŁEM TO PO PROSTU I TAM MAM DO DZIŚ.

      Na dzisiaj tyle :)) Jutrzejsze mecze zamierzam oglądać w domku, a Wy??

       

      * * *

      JAK POWSTAJE TEN BLOG:

      Sławomir Szmal co wieczór dyktuje kieleckiej redakcji Sport.pl swoje wpisy. Nie zmieniamy ich treści, nic nie dopisujemy. Oczywiście ”Kasa” czyta Wasze komentarze i stara się do nich odnosić. Zapraszamy do dyskusji.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (23) Pokaż komentarze do wpisu „Nie znam mojej ostatniej stacji”
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      slawomir.szmal
      Czas publikacji:
      sobota, 28 stycznia 2012 16:14
  • piątek, 27 stycznia 2012
    • Opłaca się grać u siebie...

      Nie tak miało być, zupełnie nie tak...

      Jestem zaskoczony wygraną Duńczyków w pierwszym półfinale, bo po pierwszej połowie sądziłem, że Hiszpania da sobie radę. Po raz kolejny jednak duńscy skrzydłowi zagrali rewelacyjnie, było nieźle w obronie, no i pomógł bramkarz. Hiszpanie byli jacyś nerwowi, skłaniali się do błędów. Szkoda, bo należał im się ten finał...

       

      Kibice Serbii

       

      Jestem też zawiedziony rozstrzygnięciem w drugim meczu. Chorwacja nie zasłużyła na wyeliminowanie. W pierwszej połowie serbski bramkarz Stanić miał ledwie 8 proc. skuteczności, a Chorwaci wygrali tylko jedną bramką. Sędziowie wyraźnie gospodarzom pomogli, powinno być 3-4 gole różnicy. TO STRASZNIE DENERWUJĄCE :(

      Druga połowa to już zdecydowanie lepsza gra serbskiego bramkarza, ale też Chorwaci byli ciągle przymuszani niektórymi decyzjami sędziów. Serbowie mogli grać za to bardzo długo. Jeszcze raz powiem SZKODA. Chorwaci nie zagrali tak dobrze jak w poprzednich meczach, ale byli w stanie ograć Serbów.

       

      Szykuje się naprawdę ciekawy finał, choć Duńczycy już raz z gospodarzami przegrali. Tym bardziej, że widzimy dobrze jak wygląda belgradzka hala. Cała żyje. Nie byłem tam w środku, ale już w telewizji wyglądało to naprawdę NIESAMOWICIE!!

       

      Kibice

       

      Przyznaję w przy oglądaniu były emocje, ale często związane z decyzjami sędziów. Oglądałem i nie raz aż łapałem się za głowę... Wyraźnie widać, że opłaca się grać u siebie. Bardzo żałuję, że w mojej karierze nie było mi to dane. Wiem, że staramy się o organizację takiej imprezy w 2016 roku, ale do tego jeszcze trzeba trochę pograć :P Mistrzostwa w domu dają dodatkową motywację, no ale w moim wieku... :)))))

      W tej chwili jednak stawiam, że jednak w finale wygrają Serbowie. Mam obawy czy duńska druga linia poradzi sobie z obroną gospodarzy. No i trzeba pamiętać, że im zawsze mogą pomóc sędziowie... PO TYM CO WIDZIAŁEM NASZA OLIMPIADA SIĘ DOŚĆ DALEKO ODDALIŁA.

       

      A teraz jeszcze odpowiem jak obiecałem na pytania. Może dwa, bo jest ich strasznie dużo...

      Czy potrafiłbym wskazać w naszej drużynie zawodnika, który grał najrówniej, był najwartościowszym zawodnikiem? PEWNIE i to nie jednego!! :) Nawet nie chcę jednego... Mariusz Jurkiewicz i Michał Jurecki harowali straszliwie praktycznie od deski do deski, pomagali. Kolejny to np. Bartek Jurecki, też dołożył swoje. I Kamil Syprzak - w jego przypadku mogę powiedzieć, że wykorzystał te chwile, które były mu dane.

      Do Katarzyny.00. Zdradzę, że moje największe marzenie już się spełniło. Już jako dzieciak chciałem grać w Bundeslidze i to mi się w końcu udało. Jak widać naprawdę warto marzyć :) :) :)

      Trudno mi też odpowiedzieć, co bym robił gdybym nie grał w piłkę ręczną. Z ręczn jestem związany przez całe życie :) Może i tak byłbym z nią jakoś powiązany?? Na pewno, tego jestem pewien uprawiałbym jakąś dyscyplinę. JA PO PROSTU UWIELBIAM SPORT. I siatkówkę, i koszykówkę, i tenis. Nawet teraz ciężko mi się zdecydować na jedną dyscyplinę :)

      Na razie tyle. Do jutra!!

       

      * * *

      JAK POWSTAJE TEN BLOG:

      Sławomir Szmal co wieczór dyktuje kieleckiej redakcji Sport.pl swoje wpisy. Nie zmieniamy ich treści, nic nie dopisujemy. Oczywiście ”Kasa” czyta Wasze komentarze i stara się do nich odnosić. Zapraszamy do dyskusji.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (18) Pokaż komentarze do wpisu „Opłaca się grać u siebie...”
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      slawomir.szmal
      Czas publikacji:
      piątek, 27 stycznia 2012 22:51
  • czwartek, 26 stycznia 2012
    • Serbia nie jest zespołem na złoto

      Zacznę od odpowiedzi na Wasze pytania. Olu - bardzo dobry kontakt mam z Karolem Bieleckiem, Bartkiem Jureckim, Grzegorzem Tkaczykiem i kierownikiem Damianem Wleklakiem. Przyjaźnię się z nimi wszystkimi. Z resztą zawodników też bardzo dobrze żyję. Nie obiecuję, ale zrobimy wszystko, by wypaść jak najlepiej na przyszłorocznych mistrzostwach świata. Blog się raczej kończy razem z mistrzostwami, chcę skupić się jednak na karierze sportowej :)))

      Mam nadzieję, że Serbia nie wygra Euro. Nie są chyba jeszcze tak mocnym zespołem. Mają bardzo dobrych zawodników, ale to jeszcze nie kompletna drużyna. Oczywiście mam pewne obawy, że zdobędzie złoto. Podchodzę jednak do tego tak, że jeśli tak się stanie to po prostu zasłużyli, a my nie zasłużyliśmy na olimpiadę. I tyle. Jeśli im się to nie uda to wtedy mamy szansę w turnieju i musimy pokazać, że stać nas na olimpiadę. Trzeba będzie pokazać, że się na to w pełni zasługuje. Bo pojechać tam tylko po to, by tam być, zagrać sobie fajny turniej, nie ma sensu.


      Dziś większość czasu spędziłem w samochodzie w drodze powrotnej z Bierunia. Zakończył się okres rehabilitacyjny. Podziękowałem za opiekę. Lekarz był zadowolony ze współpracy ze mną, mówił, że nie stwarzałem mu żadnych kłopotów, chwalił :). Co ważne, chcą dalej kontrolować moje zdrowie, także za jakiś czas pojadę na kontrolę. Jutro kolejna poważna próba - mecz na treningu z Azotami Puławy. Zobaczymy, jak będę spisywać się w bramce.

      W piątek wieczorem emocje w Serbii. Dwa bardzo ciekawie zapowiadające się półfinały, fajna dawka piłki ręcznej. Najpierw Hiszpania - Dania. Ci pierwsi grają najrówniej w całym turnieju. Podoba mi się ich styl gry, dyscyplina, bez chaosów i przestojów bez zdobytego gola. Natomiast Dania wyszła z zerowym dorobkiem do II fazy, a mimo to awansowała do najlepszej czwórki. Komplet zwycięstw na pewno ich dodatkowo zmotywował. To będzie mecz walki, dwóch różnych stylów gry. Myślę, że bramkarze i obrona zadecydują, kto wygra. Trudno mi określić faworyta.

      A potem wojna: Serbia - Chorwacja. Dwa zwaśnione narody, Serbia chce finału, ale to Chorwacja jest faworytem.

      Jeśli musiałbym stawiać na zwycięzcę turnieju to myślę, że Hiszpania. I właśnie Espanii będę kibicował.

      Szkoda, że nas już nie ma, jakoś tam smutno. Czytałem dziś w mediach, że skończyliśmy dobry turniej, ale z kiepskim 9 miejscem. Cóż, przegraliśmy niestety mecz, który nie mogliśmy przegrać, czyli z Macedonią.

      Pozdrawiam wszystkich fanów ! Czekam na pytania. Do jutra :)

       

      * * *

       

      JAK POWSTAJE TEN BLOG:

      Sławomir Szmal co wieczór dyktuje kieleckiej redakcji Sport.pl swoje wpisy. Nie zmieniamy ich treści, nic nie dopisujemy. Oczywiście ”Kasa” czyta Wasze komentarze i stara się do nich odnosić. Zapraszamy do dyskusji.

       

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (25) Pokaż komentarze do wpisu „Serbia nie jest zespołem na złoto”
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      slawomir.szmal
      Czas publikacji:
      czwartek, 26 stycznia 2012 21:49
  • środa, 25 stycznia 2012
    • Trzeba znaleźć coś optymistycznego

      Dziś trochę krócej, bo nastroje nie najlepsze. ŚRODY CUDÓW NIE BYŁO.

      Niestety nie ułożyło się to po naszej myśli, tak jakbyśmy tego sobie życzyli. My zrobiliśmy wszystko, by wykonać nasz plan - wygraliśmy po emocjonującym spotkaniu z Niemcami. Cóż, trudno... Widziałem, że chłopaki byli z siebie zadowoleni, bo Niemcy to jednak potęga piłki ręcznej. Chcieli odkupić winy za wcześniejsze mecze i chyba im się to udało. Zagrali bardzo dobry mecz, cała drużyna dała z siebie maksimum.


       

      Rozegraliśmy sześć ciężkich spotkań. To były dobre mecze, z emocjonującymi końcówkami, olbrzymią dramaturgią. Te mistrzostwa dały mi masę emocji, pozytywnych, ale też negatywnych.

      Nie jestem jednak rozczarowany. Zdawałam sobie sprawę, że np. z Macedonią będzie bardzo ciężko wygrać. Zresztą pisałem to na blogu. Trudno, stało się, nie walczymy o medale.

      Trzeba znaleźć coś optymistycznego i na pewno jest to wygrana z Niemcami. Mamy jeszcze szansę na turniej przedolimpijski, mam nadzieję, że w nim się znajdziemy. BO CHCEMY WALCZYĆ O MEDAL NA IGRZYSKACH, TO JEST NASZ CEL.

      Wieczorem pozwoliłem sobie, by trochę się "odchamić" :))))). I właśnie wróciłem z miasta. I tak na marginesie brawa, że Barcelona prowadzi 2:0. Barca, Barca i jeszcze raz BARCA.

       

       

      * * *

      JAK POWSTAJE TEN BLOG:

      Sławomir Szmal co wieczór dyktuje kieleckiej redakcji Sport.pl swoje wpisy. Nie zmieniamy ich treści, nic nie dopisujemy. Oczywiście ”Kasa” czyta Wasze komentarze i stara się do nich odnosić. Zapraszamy do dyskusji.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (17) Pokaż komentarze do wpisu „Trzeba znaleźć coś optymistycznego”
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      slawomir.szmal
      Czas publikacji:
      środa, 25 stycznia 2012 23:39
  • wtorek, 24 stycznia 2012
    • Wykorzystajmy ten cień szansy

      Wreszcie nieco spokojniejszy dzień. Na treningu pomęczył mnie trochę nasz fizjoterapeuta Robert, porzucał kilka razy na bramkę :))). Przez trening nie mogłem oglądać meczu Hiszpania - Islandia, ale już Francja - Chorwacja i Słowenia - Węgry zobaczyłem. Obrońcy trofeum trzymali się w pierwszej połowie, super w bramce spisywał się Thierry Omeyer, ale w drugiej połowie rywale już ich rozwalili. Chyba właśnie skończyła się dominacja Francji...

      Nie chce mi się wierzyć, że im się nie chciało grać. Takie gwiazdy jak Karabatić, Omeyer, Narcisse czy inni nie jadą na taki turniej, by tylko spotkać się z kumplami na kadrze. Jadą wygrywać! Szkoda przecież czasu poświęcać zdrowie na przygotowania. Coś u nich nie zagrało i tyle. To oznacza, że mistrzostwa w półfinałach nie mają faworytów, bo tego głównego już nie ma w imprezie. Potwierdza też się teza, że turniej ten jest mocny, każda drużyna potrafi sprawić niespodziankę.

       

      Thierry Omeyer

       

      Dziś wreszcie mogłem pozwolić sobie na dużą pizzę. Nie wiem czy mogę zdradzić :), ale co tam - zjadłem oczywiście "Szpinakową Ucztę" w Roadway. To najlepsza pizza na świecie !!!!!! :) Też tak uważacie ??? Wcześniej nie mogłem sobie na to pozwolić, bo trzymałem dietę. Miałem bowiem założenia od lekarza, by zrzucić 4 kilogramy. A to trudna sprawa w moim przypadku :)

      Jutro ciężki dzień. Najpierw trening rzutowy z drużyną, czyli to co jest mi w tym momencie bardzo potrzebne. Muszę dużo bronić, bo w tym momencie porównałbym to do tego, jakby ktoś uczył się chodzić. A potem jadę do Bierunia na ostatnią fizjoterapię i doktor określi stan mojego kolana. Ale myślę, że powie tylko dobre słowa. Wszystkie mecze będę oglądał u kolegi. Pozwolę sobie też na piwko, bo będę tam nocował.

      Mam nadzieję, że jutro szczęście będzie przy nas. Dla Niemców to wielka szansa, bo wygrywają i grają o medale. My jeszcze musimy niestety liczyć na przeciwników. Nie możemy jednak patrzeć na to co będzie się działo, tylko wyjść na parkiet i wygrać. Niemcy słabo zaczęli Euro, ale na szczęście dla nich porażka z Czechami nie miała konsekwencji. A potem z każdym kolejnym spotkaniem się rozkręcali.

      Pytanie brzmi czy będziemy w stanie powstrzymać ich mocną drugą linię i skrzydłowych? I trzeba znaleźć sposób na Heinevettera. Wierzę w moc naszej bramki, bo w ostatnim pojedynku Polska - Niemcy w Koln w 2010 roku Piotrek Wyszomirski bronił naprawdę bardzo dobrze.

      Jeszcze raz napiszę też, że nie zgadzam się, że będzie "układ skandynawski". Konkurencja między tymi krajami jest spora, nie tylko w sporcie. Nie szukałbym tutaj żadnego porozumienia.

      Bardziej doszukiwałbym się jakiegoś w meczu Serbii z Macedonią. Być może ci drudzy wygrają.

      Ale nie zajmujmy się już tym. Najpierw wszyscy zaciśnijmy kciuki i mocno dopingujmy naszych Orłów!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Po porażce z Macedonią utrudnili sobie awans, ale jest cień szansy. Starajmy się ten cień wykorzystać.

       

      * * *

      JAK POWSTAJE TEN BLOG:

      Sławomir Szmal co wieczór dyktuje kieleckiej redakcji Sport.pl swoje wpisy. Nie zmieniamy ich treści, nic nie dopisujemy. Oczywiście ”Kasa” czyta Wasze komentarze i stara się do nich odnosić. Zapraszamy do dyskusji.

       

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (9) Pokaż komentarze do wpisu „Wykorzystajmy ten cień szansy”
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      slawomir.szmal
      Czas publikacji:
      wtorek, 24 stycznia 2012 22:44
  • poniedziałek, 23 stycznia 2012
    • Sędziowie nie chcieli pomóc szczęściu

      Nastrój mam podły, bo przegraliśmy. W pierwszej połowie to rywale zagrali bardzo dobrze. Wypracowali przewagę, a my sporo okazji nie skończyliśmy. W dodatku zepsuliśmy kilka dobrych pozycji, stworzonych przez grę zespołową. Macedończykom pomógł też doping publiczności, rośli z tym dopingiem z każdą minutą, byli pewni siebie.

       

      Kiril Lazarow zatrzymywany przez Michała Jureckiego i Grzegorza Tkaczyka

       

      Po przerwie znów mieliśmy pogoń za rywalem, praktycznie była to kopia meczu ze Szwecją. Brakło nam jednak szczęścia. Sędziowie też nie chcieli pomóc temu szczęściu. Pozwolili na bardzo długą, długą, dłuuuuuugą grę gospodarzom. A nam przecież zależało na odrabianiu strat, więc czas był bardzo cenny. Niektóre gwizdki  na pewno nas deprymowały, w efekcie puszczały nam nerwy. 

      Szkoda, że przegraliśmy. Widziałem wielkie przygnębienie na twarzach chłopaków.

      Sami też za dużo zepsuliśmy sytuacji, ale uwierzcie, że to bierze się ze zmęczenia. Statystyki bramkarzy polepszają się z każdym kolejnym meczem w takich turniejach. Zawodnikom brakuje bowiem już super precyzyjnego rzutu. A te pościgi z Danią i Szwecją kosztowały nas mnóstwo sił.

      Jeszcze wierzę w awans do półfinału. Byłem już na wielu imprezach i przeróżne rzeczy się działy. Jeszcze wszystko jest możliwe. W żadnym wypadku Dania nie dogada się ze Szwecją. Będzie sportowa walka, jestem o tym przekonany, bo między tymi nacjami zawsze tak jest. Tam jest walka o prestiż. Każdy gra dla swojego kraju i nie odpuści. Szwedzi zagrają dla samych siebie, własnego wizerunku a takie podejście czasem bardzo sprzyja na parkiecie. Na pewno jednak to Dania jest faworytem tego spotkania.

      Nie chcę wróżyć co się wydarzy. Pożyjemy, zobaczymy. Chłopaki mają wyjść i wygrać z Niemcami. Daj im Panie Boże siły, by ich wystarczyło. Jak oni zrobią swoje to wtedy będziemy czekać na wyniki pozostałych meczów. I będziemy liczyć na Szwedów.

      Padam ze zmęczenia, ledwo chodzę po rehabilitacji. Moje nogi są jak dętka, gotują się. Przestałem mówić mojej fizjoterapeutce po imieniu :))). Na szczęście jeszcze tylko dwa zabiegi.

      Lecę spać. Słodkich snów

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (26) Pokaż komentarze do wpisu „Sędziowie nie chcieli pomóc szczęściu”
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      slawomir.szmal
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 23 stycznia 2012 22:34
  • niedziela, 22 stycznia 2012
    • Cała hala będzie przeciwko nam

      Niedawno wróciłem do domu, wykąpałem się i coś napiszę :). Zagraliśmy naprawdę fajny turniej. Zajęliśmy drugie miejsce, sprawdziliśmy się z dwiema dobrym drużynami z Austrii. Finałowy mecz bardzo podobał się kibicom. Już w 1. minucie uderzony został w oko Mariusz Jurasik, potem wyeliminowany nieco został Mateusz Przybylski. Postawa naszej młodzieży i całej drużyny warta była oglądania dla kibiców. Była ostra walka, co chwilę ktoś wypadał na dwie minuty.

      Ja czuję się nieźle, z każdym meczem jest coraz lepiej. Po turnieju kolano trochę było przemęczone, ale nie narzekam.

      Oczywiście wciąż wszyscy żyją meczem ze Szwecją. Takich spotkań się nie zapomina, bo wzbudziło wiele emocji. Chłopaki dają dużą dawkę nerwów, ale za to im dziękuje. Fajnie jest oglądać takie emocje na parkiecie. Jak widziałem Michała Jureckiego, który oddychał rękawami, ledwo stał na nogach to aż się serce radowało. Następny przykład Marcin Wichary. Co ten chłopak musiał czuć, wiedząc, że każda puszczona bramka może zaprzepaścić całą pogoń. A ławka z każdą minutą żyła coraz bardziej, mocno dopingowała chłopaków.


      Trudno powiedzieć, co jutro będzie się działo z Macedonią. Mecz ze Szwecją kosztował nas mnóstwo sił, bo walczyliśmy o przetrwanie. Macedonia gra praktycznie u siebie, bo są zaprzyjaźnieni z kibicami z Serbii. Cała hala będzie przeciwko nam, ale z reguły to nas dopingowało.

      Kiril Lazarov gra coraz lepiej, to on ciągnie grę. A jego koledzy grają emocjami. Nie są mocni indywidualnie, ale grają twardo, z charakterem i jak sędziowie im pozwolą na ostrą postawę, to może być ciężko. Jak pokażemy od początku, kto dyktuje warunki, to możemy wygrać łatwo. 

      Nie spodziewałem się od Was tak dużo komentarzy. To jest dla mnie fajne wsparcie, czuję, że moja praca, walka z urazem jest doceniona. Dla każdego człowieka, nie tylko sportowca, słowa pochwały są niezwykle ważne.

      To był ciężki weekend. Fajnie, bo byłem w rodzinnym stronach. Oprócz meczów rozmawiałem z fanami, ze starymi znajomymi. Wieczorem oglądałem oczywiście piłkę ręczną.

      Jutro znów obejrzę mecze ze znajomymi w domu i razem będziemy mocno krzyczeć, dopingować, wspierać naszych.

      A teraz odpoczywamy. Słodkich snów, niech nam się przyśnią może aniołki :))))

      * * *

       

      JAK POWSTAJE TEN BLOG:

       

      Sławomir Szmal co wieczór dyktuje kieleckiej redakcji Sport.pl swoje wpisy. Nie zmieniamy ich treści, nic nie dopisujemy. Oczywiście ”Kasa” czyta Wasze komentarze i stara się do nich odnosić. Zapraszamy do dyskusji.

       

      

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (17) Pokaż komentarze do wpisu „Cała hala będzie przeciwko nam”
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      slawomir.szmal
      Czas publikacji:
      niedziela, 22 stycznia 2012 23:36